);

Zima w Opolu i w Polsce

Zima to pora roku. Jedni ją uwielbiają, bo mogą pojeździć na nartach. Drudzy za nią nie przepadają, bo nie bawi ich chodzenia w grubych ubraniach. Do tej drugiej grupy ja należę.

Zima kalendarzowa trwa od 23 grudnia do 21 marca. I kiedyś to była w tym czasie faktycznie zima. Moja pamięć sięga początków lat 60-tcy XX wieku. To była dawno, ale dinozaury już nie biegały. Śnieg zaczynał sypać w grudniu, a potem dosypywał się. Było go dość sporo. Oczywiście w górach najwięcej.

Jak wspomniałem – nie jestem zwolennikiem zimy – choć doceniam jej piękno i pożyteczność. Zwłaszcza poza miastem zima potrafi tworzyć widoki zapierające dech w piersiach. Jest też groźna, bo na drogach robi się ślisko, w górach schodzą lawiny, które porywają ludzi.

Zima, Opole

Ta pora roku jest też pożyteczna, pod warunkiem, że wiąże się z mrozem i ze śniegiem. Mróz wymraża sporą część dokuczliwych owadów, np. komarów. Śnieg z kolei to duży potencjał wody, która wsiąka w glebę, a jak wiadomo w Polsce panuje susza.

Tak więc w latach sześćdziesiątych przychodził mróz i śnieg. Sporo mrozu i sporo śniegu. Mróz odpuszczał na początku marca i wtedy też śnieg zaczynał topnieć. Zdarzały się nagłe topnienia a przez to lokalne powodzie, ale zima była. I nie stanowiło to zaskoczenia, że w lutym panowała zima.

Niezawodni drogowcy

Jedynym wyjątkiem byli drogowcy. Ci zawsze byli zaskoczeni zimą i to im zostało to dziś. To wspólna cecha tamtych i obecnych czasów, no bo kto by się spodziewał zimy w lutym?

Obecnie też zrobiła się sensacja, bo w lutym spadł śnieg i przyszło kilka stopni mrozu. No co za dziwy!!! Zima w lutym!!! No i w Opolu nastąpiło pełne zaskoczenie. Jezdnie słabo lub w ogóle nieodśnieżone. Na chodnikach jeszcze gorzej. Przechodnie brnęli w sypkim śniegu. Dozorcy mieli gdzieś odśnieżanie. Sam się o tym przekonałem. Służby miejskie odśnieżyły część płyty Rynku, oczywiście tą od strony wejścia do Ratusza, aby Pan Prezydent się nie poślizgnął.

Deptak na Krakowskiej zasypany, a jakiś wulkan intelektu odśnieża alejki skweru wokół fontanny – mozaiki. Place Kopernika i Jana Pawła II to białe połacie niczym w Arktyce. Mógłbym tak bez końca wyliczać ulice i place, tylko po co?! Dzisiejszą sytuację można skwitować krócej: „paraliż miasta”. Służby miejskie totalnie nie radzą sobie z sytuacją.

Nie wiem, czy to jest jakieś pocieszenie, ale cała Polska, to jeden wielki paraliż. Służby drogowe, jak co roku zaskoczone. Decydenci od klęsk żywiołowych również. Pociągi opóźnione lub w ogóle nie wyjechały. Korki na autostradach i w miastach. Mnóstwo wypadków, kolizji i „wjazdów do rowu”. Tak wygląda obraz Polski.

Tak to jest, jak wybiera się za rządzących debili, nieudaczników. Za co się weźmie zjednoczona prawica, to na sto procent wyniknie z tego bałagan. Oni tego po prostu nie potrafią, bo obsadzono ich na kierowniczych stanowiskach nie z powodu ich wiedzy i umiejętności, a z powodu włazidupstwa i wazeliniarstwa.

Podsumowując: mamy piękną zimę w Opolu i równie piękną niemoc władz i bałagan. Nooo, bo kto by się spodziewał opadów śniegu i mrozów w lutym?! To jakiś ewenement!