);

Wykluczeni

Wykluczeni to ludzie, którzy znaleźli się w mniejszości, bo czymś się wyróżniają. Na plus lub na minus.

Wykluczeni

Wykluczeni to ludzie różniący się od większości i przez to nie pasujący do większości. Jednak tu musimy zauważyć, że wykluczenie może nastąpić na wyraźne życzenie zainteresowanych.

Coraz częściej słyszę, że obecnie rządzących populistów zawdzięczamy właśnie osobom wykluczonym, bo pis zadbał o tych ludzi, a ci ich wybrali. Chodzi głównie o mieszkańców małych miasteczek i wsi.

Dziś chcę się skoncentrować na wykluczonych ze wsi, czyli dawnych pracowników PGR-ów i ich potomków. W okresie mojej nauki dobrze poznałem wieś, a zwłaszcza PGR-y. Doskonale pamiętam, jacy to byli ludzie.

Przypomnę, że w okresie PRL-u na palcach jednej ręki można było PGR-y, które przynosiły zyski. Do znakomitej większości trzeba było dopłacać. Przyczyn takiego stanu rzeczy było parę. Jedną z nich była plaga kradzieży, z którą nikt nie walczył. Pracownicy PGR-ów kradli na potęgę plony, kradli części zamienne do maszyn. Wykorzystywano sprzęt PGR do obróbki prywatnej ziemi. Pracownicy i ich rodziny mieli zapewnione darmowe lub prawie darmowe posiłki. Mieszkali w blokach, a czynsz był minimalny. Mieli organizowane wyjazdy do teatrów, czy kin.

Jednym słowem ci ludzie mieli wszystko podane „na tacy”. Nie musieli się o nic martwić i jeszcze im płacono za pracę w PGRze. I nagle to wszystko zniknęło przy przemianie ustrojowej. Kraść się już nie dało, nie pozwalano obrabiać prywatnych pól sprzętem PGR-u, za posiłki trzeba było płacić, za prąd i gaz również, nie było darmowych imprez rozrywkowych.

Wykluczeni

Pracownicy PGR-ów, czyli zwykli złodzieje, obiboki, ludzie przyzwyczajeni, że wszystko mieli podane na talerzu, nie „potrafili wziąć spraw w swoje ręce”. W ten sposób, nawet te lepiej prosperujące PGR-y upadły, a ich majątek został rozkradziony przez naszych dzielnych bohaterów tego artykułu. Na wsiach nie było innego zatrudnienia, więc pracownicy stali się bezrobotnymi. J

Jedyne, co potrafili, to użalać się nad sobą. Jakoś nikt im nie chciał niczego dać za darmo. No i poczuli się wykluczonymi. Szybko doszli do wniosku, że winnymi ich nieudacznictwa są ci, którzy potrafili się dostosować do nowych warunków i którzy dzięki swojej pracy mają pieniądze. Nie przyszło im i ich potomkom do prostackich głów, że to oni są sobie winni swojej sytuacji. Oczekiwali tylko darmowych pieniędzy bez wysiłku z ich strony.

No i dostali je. Dał im pis. Tyle, że pis dał pieniądze państwowe, czyli pieniądze nas wszystkich. Pieniądze te zebraliśmy my podatnicy, a więc ci, którzy potrafili przystosować się do nowych czasów, a nie czekali aż im „manna z nieba spadnie”. Całe oszczędności Państwa zostały rozdane leniom, obibokom, prostakom i złodziejom. Ci ludzie żądają nadal darmowych pieniędzy i szantażują pis, że nie będą na nich głosować. Teraz pracująca część społeczeństwa utrzymuje leni, chamów i złodziei. Pieniądze w skarbcu skończyły się, więc pis nakłada coraz to nowe podatki zwane dla niepoznaki „opłatami”.

Staram się być obiektywny, więc dodam, że poprzednie rządy mogły pomóc leniom i obibokom dając im wędkę, a nie rybę (jak pis). Można było stworzyć takie rozwiązania, które by ułatwiły start w nowej rzeczywistości. Nie zrobiono tego. Fakt, ale zachodzi pytanie, czy obiboki by skorzystały z pomocy, która by zadziałała, gdy i oni by włożyli swoją pracę. Nigdy się nie zgodzę z tym, że mam płacić coraz więcej podatków, bo jakiemuś obibokowi z dawnego PGR-u nie chce się pracować.