);

Urzędasy koszą

Urzędasy, to tępy gatunek urzędników. Nie trafiają do nich żadne argumenty, bo są niekompetentni i nie znają się na tym, co robią. Nie wiedzą więc co jest dobrym rozwiązaniem, a co złym.

Urzędasy są też i w opolskim Ratuszu, czyli Urzędzie Miasta. Arkadiusz Wiśniewski jest średniej jakości prezydentem. Zatrudnia w dużej części mało kompetentne osoby, czyli właśnie urzędasów. Dotyczy to na przykład, odpowiedzialnych za komunikację miejską oraz za tereny zielone.

Wystarczy wejść na Wyspę Bolko, aby przekonać się, jak park ulega degradacji. Mnóstwo w nim nieuprzątniętych gałęzi różnej wielkości. Staw kurczy się w oczach. Wody jest coraz mniej, za to trzcin coraz więcej. Od dwóch lat zwracam uwagę, że należy wyciąć trzciny, bo staw zarośnie i zniknie z Wyspy. W stawie leżą powalone przed laty drzewa.

Jakim trzeba być debilem, aby dopuścić do takiego stanu, jak obecnie jedną z atrakcji Wyspy?! W zeszłym roku urzędaska – kretynka napisała mi w emailu, że staw jest siedliskiem różnych gatunków wodnych. Co pożytecznego może się rozwijać w coraz bardziej śmierdzącej wodzie? Gdyby o staw dbano regularnie wydawano by o wiele mniej pieniędzy, niż teraz trzeba na przywrócenie stawu do życia.

Park jako spiżarnia

Kolejny urzędas – kretyn wymyślił, że łąki w parku są spiżarnią dla zwierząt zamieszkujących ZOO. To prowadzi do tego, że ledwo zazieleni się trawa, bez oglądania się na okres wegetacji roślin urzędasy pozwalają ją kosić. A raczej ją niszczyć, bo traktorzysta – debil tak ustawia kosiarkę, że ta tnie tuz przy samej ziemi i często wyrywa trawę, a nie ją kosi.

Każde koszenie powoduje wysuszanie gleby. Zachowanie wilgoci jest ważne zwłaszcza teraz, gdy od wielu dni nie padał deszcz. Po prostu panuje susza, ale tego urzędasy nie zauważają, bo bez względu na pogodę muszą wykonać pokos, aby ZOO było zadowolone. Na zdjęciu poniżej widoczna jest łąka po dwóch stronach alejki. Po jednej stronie wykoszono trawę – po drugiej nie. Gdzie jest ładniej i bardziej wilgotno i zielono?

Opole - park na Wyspie Bolko

W UM brakuje fachowców od ochrony środowiska. To dlatego zgodzono się na wybetonowanie Placów Kopernika, JPII, Sebastiana. Skrzyżowanie Oleska – Katowicka – Batalionów Chłopskich to jeden wielki beton. Brak jest wieloletniego planu ochrony środowiska. Brakuje rozwijania łąk kwiatowych. Mobilne łąki tylko ładnie wyglądają, ale nie zatrzymują wilgoci w glebie, a tej dramatycznie brakuje.

Tylko ograniczeni umysłowo ludzie zezwalają na zamienianie miasta w pustynię betonową. Polska zawsze była uboga pod względem wodnym. Gdy jeszcze ochrona środowiska zajmują się urzędasy – debile mamy gotową receptę na katastrofę ekologiczną. Sadzenie młodych drzew nie zastąpi wycinania dużych, wieloletnich drzew. To roślinność dostarcza nam tlenu, a urzędasy pozwalają na niszczenie przyrody!!!

Obecny prezydent nie dąży też wyeliminowania kopciuchów i dlatego w Opolu często mamy smog. Jego urzędasy nie robią w kierunku poprawy jakości powietrza prawie nic. To jeden z powodów, dla którego nazywam A. Wiśniewskiego miernym prezydentem.