);

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu powinien być synonimem nowoczesności w każdej dziedzinie. Zarówno poziom lecznictwa powinien być na poziomie europejskim, jak i obsługa pacjentów również.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu niestety prezentuje poziom bliższy szpitalowi powiatowego z czasów PRL-u, niż poziom uniwersytecki. Przekonałem się niestety na sobie, że tak jest.

Od lekarza rodzinnego dostałem skierowanie do poradni chirurgii naczyniowej. Pobiegłem od razu się zarejestrować do szpitala na ulicy Witosa. To było w styczniu 2020 roku. Wizytę umówiono też na styczeń, tyle że roku 2021!!!

Niestety po drodze przydarzyła się nam pandemia covida-19, czyli Waterloo służby zdrowia. Przed pandemią było niewiele lepiej, bo organizacja służby zdrowia to jeden wielki chaos. Do tego dochodziło niedoinwestowanie oraz buta i chamstwo personelu medycznego.

Biorąc to wszystko pod uwagę chciałem się dowiedzieć, czy mam po co się fatygować do przyszpitalnej poradni w umówionym terminie. Niestety podany na potwierdzeniu rejestracji numer telefonu (77 4520250) przez dwa dni był nieobsługiwany. Sięgnąłem więc po numery z Internetu. Przy wykręceniu numeru 77 4520250 usłyszałem, że wszyscy są zajęci i radzono zadzwonić później. Wykręciłem kolejny numer – 77 4520150 i tu był postęp, bo usłyszałem, że jestem ósmy do rejestracji. W dwudziestej dziewiątej minucie oczekiwania (w tym na pozycji nr 4 spędziłem 10 minut) odezwała się rejestratorka.

To co zdarzyło się dalej byłoby śmieszne, gdyby nie denerwujące. Otóż po słowach: ”dzień dobry tu rejestracja, słucham” i zaraz usłyszałem: „nic nie słyszę”. Po tym panienka się rozłączyła, czyli 29 minut poszło się j…ć. Ja nadal nie wiem czy mam po co się fatygować do poradni, bo mogę usłyszeć, że z uwagi na covida termin wizyty się wydłużył.

Dwie uwagi

Podczas oczekiwania na sekundę połączenia z rejestracją doszedłem do wniosku, że nawet, jakby rejestratorka od telefonów była jedna, to nie odbiera rozmów od razu, tylko robi przerwy i dlatego czas oczekiwania jest długi. Oczekiwanie na pozycji nr 4 tego dowodzi, bo co można rejestrować przez 10 minut?!

Jeszcze jedna rzecz zwraca uwagę. Po uzyskałem połączenie z centralą szpitalną najpierw słychać komunikaty o nagrywaniu oraz o RODO. Tak było nawet w przypadku, gdy zaraz potem stwierdzono, że wszyscy są zajęci. A te komunikaty odbywają się na koszt dzwoniącego, czyli pacjenta.

Inny przykład żenady szpitala

To nie jedyny przypadek, który przekonał mnie, że szpital uniwersytecki działa na poziomie gminnego szpitala w Pcimiu. Dwa lata temu poszedłem do przychodni laryngologicznej, bo lekarz rodzinny na zdjęciu stwierdził u mnie polipy w zatokach. Laryngolog, który mnie przyjął stwierdził, że nic mi nie jest i przepisał „kropelki”, które miały udrożnić mi nos i przywrócić węch.

Nie udrożniły i nie przywróciły węchu, więc udałem się tym razem prywatnie do dobrego specjalisty – laryngologa. Ten na podstawie tego samego zdjęcia zdiagnozował polipy i zlecił mi dokładniejsze badania. Te wykazały, że oprócz

polipów w zatokach przynosowych rośnie mi chrząstka, co spowodowało utratę węchu.

Zostałem poddany operacji w szpitalu powiatowym w Nysie, po której moje samopoczucie znacznie się poprawiło. Zacząłem normalnie oddychać i wrócił mi węch. Jak więc widać poziom wiedzy laryngologa ze szpitala uniwersyteckiego był na poziomie szamana lub felczera, jak ktoś woli. O empatii do pacjenta nie ma co wspominać! lekarze ze szpitala powiatowego mi pomogli.

Reasumując: mam duże wątpliwości co do wiedzy medycznej zatrudnionego personelu w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. Nadal też nie wiem, czy moja wizyta jest aktualna i będę musiał się pofatygować osobiście, aby się o tym dowiedzieć. Jak widać ten szpital nie należy do przyjaznych pacjentowi!