);

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu – ciąg dalszy

Uniwersytecki Szpital Kliniczny, to brzmi dumnie, bo to powinien być wzór do naśladowania. Poziom lecznictwa powinien być na europejskim poziomie oraz obsługa pacjenta też. POWINIEN. I tu jest cały problem.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu działa na poziomie szpitala gminnego z zapyziałej dziury! Taka jest bolesna prawda. Nie jest to placówka przychylna pacjentowi. Wręcz przeciwnie! Działa tak, aby utrudnić życie pacjentowi maksymalnie. O empatii personel medyczny nie słyszał i zapewne nie wie co to jest.

W pierwszym artykule opisałem jak traktują pacjentów chcących się dodzwonić do rejestracji. Opisałem też jak wysoki lecznictwa pokazuje poradnia laryngologiczna naszego bohaterskiego szpitala. Wypisz, wymaluj poziom z czasów słusznie minionych, czyli obecny poziom gminny gdzieś ze wschodu.

Dziś opiszę jak działa poradnia Chirurgii naczyniowej i rejestracja radiologiczna. Otóż do wspomnianej poradni zarejestrowałem się w pierwszych dniach stycznia 2020 roku, czyli ponad rok temu. Wtedy rejestratorka powiedziała, że mam przyjść pod gabinet nr 152 i czekać za wywołanie, bo podane są godziny przyjęcia. Ja miałem na 8.45. Gdy dotarłem do poczekalni okazało się, że czekają dwie kobiety na 8.30 oraz para, która stwierdziła, że podana godzina rejestracji jest nieważna, bo liczy się kolejność przyjścia. A tak w ogóle to lekarz schodzi zawsze o godzinie dziewiątej lub parę minut po.

Pierwsze pytania

I tu powstają pytania: 1. po co podaje się godziny wizyty przy rejestracji, gdy pod drzwiami gabinetu panuje „wolna amerykanka”?! 2. dlaczego rejestruje się przed godziną 9.00, gdy wiadomo, że lekarz zaczyna przyjmowanie nie wcześniej niż o 9.00?!

Takie podejście do sprawy rodzi kolejki pod gabinetem i stwarza zagrożenie dla czekających w tłumie pacjentów. Panuje pandemia, a szpital zamiast minimalizować możliwość zakażenia się covidem, to zwiększa ryzyko.

Wystarczyłoby rejestrować pacjentów na konkretne godziny i nie byłoby tłumu w poczekalni, a więc ryzyko zakażenia znacznie by spadło. Gdy było nas w poczekalni kilka osób, pielęgniarka każdemu zmierzyła temperaturę. Potem już nie mierzyła nikomu kto wchodził. To po mierzyła nam?

Z godzinnym opóźnieniem zostałem przyjęty przez chirurga naczyniowego i w efekcie tego dostałem skierowanie do pracowni radiologicznej. Miałem się zarejestrować, a potem wrócić i otrzymać rejestrację na kolejną wizytę w dniu badania radiologicznego.

Radiologia

Byłem trzeci do rejestracji radiologicznej. Obsługiwała jedna pani, bo druga była zajęta piciem kawy. Ta jedna pani dyskutowała z pracownicami będącymi wewnątrz pokoju rejestracji oraz odbierała telefony. Tempo obsługi było mocno zwolnione, bo dodatkowo co chwilę podchodzili pracownicy szpitala i w tym samym okienku odbierali jakieś dokumenty.

Wkrótce za mną stało już 10 osób. Jeden z pacjentów stwierdził głośno:” trzeba naprawdę umieć tak lekceważyć pacjentów”. Odpowiedziałem równie głośno, że lenistwo pań rejestratorek to ich zawód i że jest to zwykłe chamstwo. Rejestratorki musiały to usłyszeć, bo do drugiego okienka podeszła ta pijąca kawę i łaskawie rozpoczęła przyjmowanie.

Zarejestrowała mnie „już na 31 maja”. Napisała na skierowaniu datę badania i numer telefonu. Mruknęła pod nosem, abym zadzwonił. Niestety nie dowiedziałem się kiedy i po co mam dzwonić, bo pani odebrała telefon i zajęła się rozmową odwracając się od okienka. Kolejne pytanie: jak to nazwać, jak nie zwykłym chamstwem?! Te same rejestratorki, gdy będą petentkami w jakimś urzędzie pierwsze będą darły mordy, że jest fatalna jakość obsługi!

Wróciłem do rejestracji chirurgii naczyniowej. W ostatniej chwili „złapałem” panią rejestratorkę, która powiedziała, że musi wyjść na chwilę, ale wróciła i mnie zarejestrowała. Byłem „wniebowzięty”, że nie musiałem czekać w zatłoczonej poczekalni. W okienku rejestracji zobaczyłem karteczkę: „przerwa śniadaniowa 11.00 – 11.30. Gdybym przyszedł o 11.01 to musiałbym czekać 30 minut w tłumie pacjentów. Kolejna okazja do zarażenia się covidem!

Kolejne pytanie: ile pani rejestratorka pracuje w ciągu dnia, 8 czy 8 i pół godziny? Za czas jedzenia śniadania też ma płacone? Kolejny dowód na lekceważenie pacjentów i narażaniem ich na zarażenie covidem!

Dochodzi jest jeden aspekt zmuszania pacjentów na długie oczekiwanie do gabinetu, czy rejestracji. Otóż parking przed szpitalem jest płatny. Długi czas oczekiwania powoduje, że czas parkowania wydłuża się, a płaci za to pacjent. Koszt parkowania wynosi 2 złote za godzinę. Minimalny czas to pół godziny. Nie można w aplikacji telefonicznej włączyć czas parkowania i wyłączyć go po załatwieniu wizyty(tak, jak w mieście). To kolejne wyłudzanie pieniędzy od pacjentów. Naraża ich też na bieganie do parkometrów i przedłużanie czasu parkowania lub pamiętania aby przedłużyć czas w smartfonie.

Podsumowanie

Podsumowując: Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu jest obrazem kompletnej degrengolady i totalnego lekceważenia pacjentów. Organizacją funkcjonowania zarządza jakiś debil, który nie ma pojęcia o dobrej, przychylnej pacjentom organizacji funkcjonowania. Jaki debil każe rejestrować pacjentów na godziny, w których lekarz nie przyjmuje???!!! Jaki debil tak naraża pacjentów na zakażenie się covidem?! A naraża, bo powoduje tłok w poradniach. Jaki debil pozwala rejestratorkom w radiologii tak lekceważyć pacjentów, za co im płaci???!!!

Ten szpital to obraz kompletnej degrengolady służby zdrowia. I ta degrengolada nie nastąpiła przez pandemię! To przez ludzi zupełnie niekompetentnych, zatrudnianych „po znajomości”. To przez ludzi miernych, biernych, ale wiernych!

A największym skurwysyństwem – tak to trzeba nazywać – jest zwiększone narażanie pacjentów na zarażenie się covidem 19!!! Na miejscu Dyrektora szpitala zwolniłbym natychmiast swojego zastępcę, który odpowiada za organizację pracy szpitala, bo może się skończyć pozwem sądowym od zarażonego pacjenta. Zatrudnijcie mnie na pół roku, a zrobię porządek w tym burdelu organizacyjnym. Z góry mówię, że pierwszymi, które wylecą z hukiem będą pracownice rejestracji radiologicznej!