);

Rower w Opolu

Rower w Opolu dobrze się sprawdza jako środek transportu, bo miasto nie jest molochem. Odległości jakie są do pokonania w obrębie miasta nie przekraczają 45 minut. Niestety jak to zwykle bywa jest pewne „ale”.

Rower w Opolu sprawdzałby się jeszcze lepiej, gdyby nie wspomniane „ale”. Nasze urzędaski niezbyt kochają rowerową brać. Może trochę więcej niż kiedyś, ale jest to taka „szorstka” miłość. Objawia się ona choćby zwlekaniem z powołaniem „Oficera Rowerowego”.

Opole - Plac wolności
Plac Wolności

Tylko niechęcią do rowerzystów można tłumaczyć takie odwlekanie powołania nowego Oficera. Moim zdaniem jest on potrzebny, aby proponować lokalizację nowych ścieżek. Powinien też wskazywać miejsca, gdzie powinno się odmalować symbole ścieżek rowerowych. Na przykład na ulicy Kościuszki pomiędzy ulicami Krakowską, a Reymonta powinno się to zrobić na pewno.

Podobnie na promenadzie wzdłuż Młynówki znaki powinno się odmalować. O przejeździe przez ulicę Mozarta na Plac Wolności nie wspomnę. To są bardzo ważne czynności poprawiające bezpieczeństwo rowerzystów. I między innymi tym powinien zająć się Oficer rowerowy, ale urzędaski mają to gdzieś.

Kiedyś na ulicy Armii Krajowej pomiędzy ulicą Duboisa a wiaduktem był trakt pieszo – rowerowy. Od pewnego czasu od strony ulicy Duboisa znak informujący o trakcie zniknął. Jak napisał w emailu urzędnik MZD – znak został zasłonięty przez remontujących narożną kamienicę. Niestety znak nie jest zasłonięty, tylko go zdjęto i teraz nie wiadomo, czy trakt jest, czy go nie ma. Ale co to urzędasków obchodzi.

Most nad Kanałem Ulgi w Opolu
Opole – Wiadukt im. Halupczoka

Jazda z przerwami

Oficer rowerowy powinien walczyć o to, aby w końcu można było przejechać rowerem z północy na południe i ze wschodu na zachód miasta bez konieczności korzystania z jezdni. Rowerzysta jadąc ulicą Piastowską powoduje korek, bo większość kierowców boi się go wyprzedzić. A nie byłoby problemu, gdyby przy remoncie tej ulicy, zamiast parkingów wybudowano ścieżkę rowerową.

Inny przykład: W okolicach stacji paliwowej na ulicy Armii Krajowej rozpoczyna się trakt pieszo rowerowy. Dochodzi do skrzyżowania z ulicą Katowicką i przekształca się w ścieżkę rowerową, która ciągnie się do ulicy Duboisa. Dalej – załóżmy, że jest trakt pieszo rowerowy. Kończy się on jednak przed wiaduktem. Dalej trzeba jechać jezdnią i wjechać w ulicę Krakowską. Tutaj trakt ciągnie się do Rynku, a dalej na ulicy Książąt Opolskich trzeba jechać jezdnią – częściowo wybrukowaną.

Jeden z poprzednich dyrektorów MZD – cymbał prawicowy, uznał że nawierzchnia ulicy Grunwaldzkiej będzie wyłożona kostką. Gdyby chociaż oszlifowaną. Nie pomogły protesty i rowerzystów i mieszkańców tej ulicy. Zaparł się pajac, a ówczesny prezydent – ciućma Opola nie zareagował. I tak pół ulicy Grunwaldzkiej wyłączono z ruchu rowerowego. Stało się tak, tylko dlatego, że wspomniany dyrektor okazał się matołem rowerowym.

Opole - wiadukt
Opole, ul. Kościuszki

Rok temu oddano most pieszo – rowerowy im. Halupczoka nad Kanałem Ulgi. Jakiś kolejny wulkan intelektu zaprojektował nawierzchnię dla części rowerowej z drobnego grysu. Efekt jest taki, że obecnie rowerzysta ma pod kołami sypki żwirek, na którym można łatwo stracić przyczepność, nawet bez zbytnich nagłych skrętów. A urzędaski mają to w nosie.

Reasumując, muszę stwierdzić, że Opole nie jest miastem przyjaznym rowerzystom. Owszem, coś się zaczyna zmieniać, ale bardzo powoli. O wiele za wolno. Wiem o czym piszę, bo na rowerze jeżdżę 60 lat, poczynając w wieku lat trzech. Poprzedni ciućma – prezydent i obecny też nie oferuje nic sensownego. Mimo, że niejednokrotnie wysyłałem emaile w różnych sprawach( m.in. dotyczących rowerzystów) milczy, czyli zachowuje się jak zwykły cham. Nie raczy odpisać na żaden z emaili. Podobnie robi rzeczniczka Ratusza, która także przyjęła pozycję chama. Równie dobrze mogę pisać na Berdyczów.