);

Ratusz kosi

Ratusz kosi trawy, czyli urzędasy z Urzędu Miasta, jak co roku postanowiły przyczynić się do pogłębiania suszy. Inaczej tego nazwać nie mogę.

Ratusz kosi trawy w parkach, a zarządcy wspólnot mieszkaniowych na swoich terenach. Do nikogo nie chce trafić brutalna prawda, że w ten sposób wysuszają glebę. A za tym idzie coraz większa susza.

Ratusz kosi

Nie twierdzę, że nie trzeba kosić traw. Owszem trzeba, bo to na przykład umacnia system korzeniowy, przez co trawa jest mocniejsza i bardziej odporna. Jednak cały problem tkwi w ilości wykoszeń. Nie ma potrzeby, często kosić, a wręcz jest to szkodliwe w powyższych względów. W Opolu trwa jeszcze nie zdąży się dobrze rozwinąć, a już wjeżdżają kosiarki.

Wspólnota „Katowicka 1-3d” wpuściła kosiarki na swój teren już pod koniec kwietnia. Przebiła wszystkich. Efekt jest taki, że widoczne są placki gołej ziemi, bo trawa została po prostu wyrwana. To samo dzieje się w parkach.

Argumenty dla głupków

Tłumaczenia „Einsteinów” z Ratusza są dwa: „bo zawsze tak robiliśmy” i „Ludzie dzwonią, aby kosić”. I oba te tłumaczenia są na poziomie wyborców pisu, czyli debilnym. Po pierwsze: każdy rok jest inny. Ten obecny bardziej przypomina lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku, a więc wegetacja roślinna rozpoczęła się później. Wytłumaczenie tego jest proste: teraz mamy efekt cieplarniany i z zimy wpadaliśmy w lato. Dlatego na przykład bzy kwitły już w kwietniu, zamiast w maju, w okolicach „Zośki”(15 maja). A obecny rok, to efekt recesji gospodarczej.

Ratusz kosi

Po drugie: zamiast wydawać pieniądze na wiele pokosów trzeba je przeznaczyć na uświadamianie ludzi na temat ekologii, panującej suszy, braku konieczności częstego wykaszania, bo to wysusza glebę.

Urzędasy ratuszowe mają jeszcze jeden argument, ale tylko dotyczący parku na wyspie Bolko. Otóż Ogród Zoologiczny chce trawy, jako siana dla zwierząt. I to ma być argument wczesnego wykaszania traw w parku! Kolejny argument dla debili. Już zaczęto koszenie przy pomocy kosiarki na traktorze. Na zdjęciu poniżej ciągnik już wykosił łąkę i „odpoczywał”. Stał co najmniej 20 minut bez ruchu wydzielając spaliny w powietrze, bo kierowcy nie chciało się wyłączyć silnika. Bardzo to proekologiczne działania urzędasów ratuszowych.

Ratusz kosi - traktor

Jak jest sucho można się łatwo przekonać, bo to tylko kwestia spaceru nad staw parkowy. Gołym okiem widać ile ubyło w nim wody. Lustro wody opadło co najmniej o 50-70 centymetrów! To bardzo dużo, bo stało się to w ciągu półtora roku. Oczywiście nie samo częste wykaszanie się do tego przyczyniło, ale w dużej mierze tak!

Ratusz kosi - staw na Bolko

W dodatku urzędasy dopuściły do nadmiernego rozrostu trzcin, co dodatkowo powoduje ubytek wody i stawu coraz mniej widać. Zwracałem nie raz na to uwagę w emailach do Wydziału Rolnictwa UM w Opolu, ale bez skutku.

Niekompetencja i błędy

Niestety dożyliśmy w Polsce czasów, że nie liczy się wiedza, fachowość, a znajomości i koneksje rodzinne. Nie wiem ilu zatrudnionych we wspomnianym Wydziale, który odpowiada za roślinność w Opolu, ma odpowiednie wykształcenie, czyli rolnicze, melioracyjne, kształtowania krajobrazu. Sądząc jednak po efektach, to raczej kiepsko się to przedstawia.

Urzędnicy popełnili jeszcze inny błąd. Ulegli ogólnopolskiej modzie, na betonowe pustynie. Co wyremontują jakiś plac, to zmienia się on w beton, z którego ewentualnie tryska fontanna(zresztą model „na jedno kopyto”). Jeżeli nawet są drzewka, to jakieś rachityczne, nie dające cienia. W takie pustynie urzędaski zamieniły Plac Kopernika, Plac Sebastiana, Plac JPII, ulicę Krakowską.

Zwłaszcza ten pierwszy Plac miał być zielonym skwerem, a stał się pustynią. Ja rozumiem, że powierzchnia jest dachem parkingu podziemnego, więc nie wymagam, aby rosły tam wysokie drzewa. Natomiast urządzić tam skwer, choćby przypominający Plac Daszyńskiego(bez drzew) to byłoby możliwe. Niestety – urzędaski wolały beton.

Ulica Krakowska, zwłaszcza pomiędzy Damrota, a Placem Wolności to parodia nowoczesnego deptaka. Zieleni jak na lekarstwo. A na przykład we Frankfurcie nad Menem jest szeroki deptak, pośrodku którego jest pas drzew dających cień. Można? – Można, tylko trzeba pomyśleć i być kompetentnym urzędnikiem.

W Opolu brakuje jeszcze jednej rzeczy, o której urzędasy nie myślą, bo są niekompetentni. Mam na myśli zabiegi użyźniające trawniki. O trawnik trzeba dbać, a nie tylko ograniczyć się do jego wykaszania! Dotyczy to też zarząd wspomnianej na początku wspólnoty mieszkaniowej. Myślę, że nie tylko tej.