);

MZK Opole – słów kilkoro

MZK Opole, czyli Miejski Zakład Komunikacyjny – spółka z o.o. zależna od Urzędu Miejskiego w Opolu. Jej historia sięga początku lat pięćdziesiątych.

MZK Opole obecnie to jedyny przewoźnik miejski. Podejmowano próby przekazania niektórych linii innemu przewoźnikowi. Jednak robiono to tak, aby nie było to opłacalne.

I to jest główna przyczyna miernoty komunikacji miejskiej w Opolu. Już dawno okazało się, że najlepszym rozwiązaniem jest jeden zarząd komunikacji miejskiej, ale co najmniej dwóch przewoźników. Miasto zarządza komunikacją miejską na swoim terenie, ale przewozy powierza wyłonionym w przetargach firmom zewnętrznym. Chodzi o konkurencję, na czym zyskują pasażerowie.

W Opolu tego brakuje i efekty widać. Na czele MZK stoi od wielu lat ten sam prezes, który ma dość ograniczoną wizję komunikacji miejskiej. Wtóruje mu w tym naczelnik wydziału Ratusza, który nadzoruje MZK. Obaj panowie znają się od wielu lat. Kiedyś obecny naczelnik był podwładnym prezesa. Nadzór więc to pozorny, bo krzywdy sobie nie zrobią.

A tracą na tym pasażerowie, bo pomysły tych panów na rozwój komunikacji są…dziwaczne. Owszem wymieniono tabor, zainstalowano biletomaty w autobusach i na niektórych przystankach. Jednak jeśli chodzi o układanie tras i częstotliwość kursowania to już znacznie gorzej wychodzi to tym panom.

MZK Opole – miernota biletowa

Podobnie ma się rzecz z gamą biletową. Tragedią jest to, że pasażer, który chce przejechać jeden-dwa przystanki płaci tyle samo, co pasażer jadący kilkanaście przystanków. To czysta głupota władz MZK, bo taki jedno-dwuprzystankowy pasażer wybierze nogi, auto lub …jazdę bez biletu.

Zbyt „pokręcone” trasy środków komunikacji miejskiej powoduje, że potencjalny pasażer wybiera samochód, bo nie ma ochoty tracić czas na „zwiedzanie miasta”. Niestety wspomniani panowie o tym nie wiedzą, bo znowu pokręcili trasy autobusów z okazji uruchomienia węzła przesiadkowego „Opole Wschodnie”.

Wystarczy spojrzeć na linie takie jak 25, czy 28. Są o wiele za bardzo pokręcone. Chcąc dostać się z Grudzic do CH Karolinka objeżdżamy pół miasta. Tak samo wygląda jazda z os. AK na campus Politechniki na ulicy Prószkowskiej. O różnych zakończeniach tej samem linii nie wspomnę. To jakieś opolskie kuriozum!!!

Częstotliwość kursowania, to następna rzecz, która mnie zniechęca do korzystania z komunikacji miejskiej. Na przykład linia nr 9 kursuje co godzinę. Tak to może kursować linia podmiejska, a nie miejska, poruszająca się w granicach miasta! Duża część linii kursuje co pół godziny. Nawet tam są wyjątki, bo np. linia nr 12, która kursuje co pół godziny ma godzinną wyrwę pomiędzy kursem o 10.27 i 11.27 (Plac Kopernika) Brawo panowie!

Rzadko, coraz rzadziej

Od poniedziałku ma wejść rozkład wakacyjny. To popatrzmy znów na linię nr 12. Autobus na wspomnianym przystanku pojawia się o godzinie 7.45, a kolejny o 9.27. Wyrwa wynosi 102 minuty. Kto o zdrowych zmysłach pojedzie minuty.

MZK Opole
Przystanek 1 Maja-Katowicka

Jedyną linią, która jeździła i będzie jeździła w miarę rozsądnych odstępach była linia nr 3(kurs co 15 minut). Jedna linia nie uratuje wizerunku MZK Opole. Pan naczelnik wydziału i pan prezes chyba nie maja bladego pojęcia o tym, czym się zajmują. Nie oni pierwsi, bo za czasów słusznie minionych MZK Opole kierował nie gorszy „geniusz” od obecnych o wybuchowym nazwisku.

I na koniec: centrum przesiadkowe – jak sama nazwa wskazuje – to miejsce przesiadki podróżnych z jednego środka komunikacji do drugiego. Najczęściej chodzi o relację pociąg – autobus/tramwaj. Czy na stacji kolejowej Opole – Wschód wysiada jakiś tłum pasażerów z pociągów, aby trzeba było budować centrum przesiadkowe? Już więcej pasażerów wysiądzie na stacji Opole – Zachód, ale ja jadąc np. z Wrocławia dojechałbym pociągiem na dworzec główny, a nie wysiadał na Opole – Zachód i tarabanił się autobusem odczekując pół godziny w centrum przesiadkowym.

Do projektowania linii komunikacyjnych wrócę w następnym tekście.