);

Łąka w Opolu

Łąka w Opolu – to nie żart, bo to w końcu nie prima aprilis. Wystarczy przejść się na spacer na Plac Daszyńskiego, a znajdziemy się przy łące. Często – zwłaszcza ostatnio – piszę o fatalnej polityce ekologicznej opolskich urzędników. Tym razem muszę przyznać – z przyjemnością – że mieli dobry pomysł na zagospodarowanie terenów zielonych wspomnianego Placu.

Łąka w Opolu na Placu Daszyńskiego to miejska łąka, więc nie można po niej chodzić, ale usiąść przy niej na ławce i owszem. Wprawdzie obok jest ruchliwa ulica Kołłątaja, ale mimo to można usłyszeć brzęczenie skrzydeł wielu owadów no i szum wody z „Opolskiej Ceres”.

Taka łąka, których powinno być dużo w mieście spełnia podwójną rolę. Raz doskonale zatrzymuje wilgotność gleby, a dwa – korzystają z niej pszczoły i inne owady. Przez to zachowana jest równowaga w przyrodzie. Pełni też rolę schładzacza powietrza, zwłaszcza podczas upałów.

Opole - Plac Daszyńskiego
Opole – Plac Daszyńskiego

Udowodniono, przez pomiary temperatury, że temperatura w miejscach, gdzie są takie łąki, drzewa temperatura podczas upałów jest niższa niż na wybetonowanych placach.

Wielokrotnie pisałem, że Władze Opola nie dbają ani o drzewa, ani o trawniki. W parku na Wyspie Bolko urzędnicy zgadzają się na częste pokosy traw, przez co zarówno wysuszają glebę, jak również owady nie mają gdzie żerować i giną. Do tępych urzędniczych głów nie może trafić, że jak zginą owady, a zwłaszcza pszczoły – zginie ludzkość.

Plac Wolności

Na Placu Wolności jest część wydzielona dla samochodów, ale jest też część zielona Placu. Zarówno wokół Filharmonii, jak i po północnej stronie. Tu są i drzewa i krzewy i trawniki(te są zbyt często wykaszane). Tu można się spokojnie schować przed upałem.

Przechodząca przez Plac Wolności ulica Krakowska to też wielka pustynia betonowa. Dlaczego środkiem odcinka Plac Wolności – Damrota nie zaprojektowana pasa zieleni w postaci łąki i drzew. Byłoby o wiele przyjemniej niż obecnie. Trzeba było tylko pomyśleć. Tyle, że myślenie, to słaba strona urzędników – nie tylko w Opolu.

Opole - Plac Daszyńskiego
Opole – Plac Daszyńskiego

Niestety tego nie można powiedzieć o Placu Kopernika. To jedna wielka pustynia betonowa. Zamontowano na niej sztampową fontannę, która jest atrakcją dla dzieci, bo mogę się pomoczyć. Tak zwana mobilna łąka co najwyżej trochę przyozdabia ten beton, ale nie obniża temperatury. Dziwnie mało jest też na tej „łące” owadów.

W jednej z wersji zagospodarowania tego Placu był zielony skwer, co doskonale komponowałoby się z pobliskim skwerem uczelnianym, na którym stoją figury znanych postaci ze świata kultury. Oprócz łąki mogłyby być te same drzewa co stoją obecnie. Fontanna też mogłaby być – jeżeli musi – w innym kształcie.

Wszędzie pustynie betonowe

Podobnie, czyli betonowo wyglądają place JP II i Sebastiana. Zielonym placem jest ten przy skrzyżowaniu ulic Katowickiej i K. Miarki, czyli Plac Mickiewicza. A jest zielonym placem, bo brakło pieniędzy na jego przebudowę.

Ile razy jeszcze trzeba będzie wracać do tego tematu, nim nasi Prezydenci zdecydują się zmienić swoja politykę ekologiczną?! Ostatnio ten temat poruszyła też Gazeta Wyborcza oraz NTO. Lepiej późno niż wcale. Dlaczego w innych miastach można kosić trawy tam, gdzie to jest konieczne, a nie wszędzie. I robią to tam o wiele rzadziej.

Opole - Plac Daszyńskiego
Opole – Plac Daszyńskiego

Nasz ratusz zaniedbuje też – o czym pisałem – staw w parku na Wyspie Bolko. Tam właśnie trzeba by wykosić trzciny, bo zarastają staw, przez co ubywa wody. Tego nie robi się twierdząc, że obecny stan stawu jest dobry. Wystarczy iść nad staw i samemu przekonać się, jak o wygląda lub zerknąć do tego materiału.

Jak ważna jest woda, roślinność i fauna można poczytać w wielu artykułach. Każdy z nas musi na tyle, na ile może dbać o ekologię, bo inaczej zginiemy. Najpierw będziemy tracić dobytek i życie w powtarzających się różnych kataklizmach. Natura nas zniszczy, jeżeli my nie przestaniemy niszczyć jej!