);

Klapa festiwalowa

Klapa w sensie niepowodzenia to nieprzyjemna sytuacja, bo wiąże się i ze stratą finansową i ze wstydem. Przyczyny klapy mogą być różne.

Klapa 58 KFPP była na własne życzenie prezydenta Opola – Arkadiusza Wiśniewskiego. Tak się zawsze kończy pycha, uważanie się za najmądrzejszego i współpraca z partaczami. To była klapa na różnych płaszczyznach, bo i na niwie artystycznej, jak i politycznej.

Współpraca ze szczujnią jacka kurskiego to wstyd przed demokratycznym światem. To popieranie metod, jakie stosuje szczujnia, a te mają rodowód w hitlerowskich Niemczech. Ponadto ze szczujnią współpracują zwykli partacze. Ludzie mający choć kroplę honoru dawno przestali współpracować ze szczujnią, bo nie chcą dostawać pieniędzy pochodzących z kradzieży funduszy dla służby zdrowia.

Arkadiusz Wiśniewski był głuchy na głosy mówiące, że morduje wizytówkę Opola. A morduje, a właściwe już zamordował, bo obecnie KFPP w Opolu to synonim szmiry i klapy. Tegoroczny festiwal to potwierdził. Sprzedajni wykonawcy, mierni reżyserzy, brak pomysłu na przyciągające koncerty. To musiało doprowadzić do klapy.

Pamiętam, jak ten Festiwal był naprawdę świętem polskiej piosenki i świętem Miasta. Był wizytówką Opola. Świetnie bawiła się publiczność, mieszkańcy i wykonawcy. Ci ostatni zarówno na scenie, jak i po występach. Obecnie w Polsce mało komu chce się włączać telewizor, aby zobaczyć to coś, co kiedyś było atrakcją.

Tak jak prostaki pisowskie nie mają pojęcia jak rządzić krajem, tak partacze od kurskiego nie mają pojęcia, jak zrobić dobry festiwal. W dodatku już po zapowiedziach i sprzedaży biletów zmieniają nagle wykonawców koncertu mającego się odbyć w czwartym dniu. Efektem tego był zwrot części biletów, co jeszcze bardziej obniżyło rangę Festiwalu.

Władze miasta z niewiadomych przyczyn rozdzieliły Dni Opola od Festiwalu i pozwalają na zmiany daty emisji. Festiwal zawsze był około 20 czerwca. Kojarzył się z końcem roku szkolnego i początkiem wakacji.

Do tego, co poniżej dochodzi jeszcze sprawa dachu nad widownią amfiteatru. Upór tego samego człowieka doprowadził do tego, że dopuszczono do wybudowania obiektu, który nie chroni publiczności przed kaprysami pogodowymi. Tym człowiekiem był ten sam uparty urzędnik, który twierdzi, że bez szczujni KFPP umrze, czyli Arkadiusz Wiśniewski.