);

KFPP

KFPP, czyli Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki znowu przerzucony na wrzesień. To efekt współpracy ze szczujnią publiczną – kiedyś państwową telewizją.

KFPP był wizytówką Opola. Podczas dni festiwalowych miasto miało święto. Zwłaszcza w latach 60-tych, 70-tych. Odbywały się wtedy kiermasze, gdzie można dostać towary nie widziane w sklepach. Na ulicach można było spotkać znanych piosenkarzy.

Działo się tak dlatego, bo również dla artystów było to święto. Przyjeżdżali tu przed festiwalem i wyjeżdżali po festiwalu. Teraz występujący artysta przyjeżdża parę godzin przed występem i wyjeżdża zaraz po nim lub najpóźniej następnego dnia. Dlatego rzadko się zdarza spotkanie na ulicy ze znaną postacią.

Festiwal w łapach pisu

Pamiętam z mojego dzieciństwa, że opolski festiwal był dla mnie synonimem końca szkoły, początkiem wakacji. Kojarzył się więc bardzo przyjemnie. W przeciwieństwie do festiwalu w Sopocie, który odbywał się pod koniec sierpnia. Mnie kojarzył się z końcem wakacji i początkiem szkoły.

Przez większość czasu KFPP był współorganizowany z TVP1,bo była to telewizja państwowa. Do lat 90-tych nie było zresztą wyboru, bo istniała tylko jedna telewizja. W latach 60-tych była nie tylko jedna telewizja, ale tylko jeden program, czyli TVP1.

Po przemianie ustrojowej pojawił się wybór, bo powstały inne telewizje, np. Polsat, potem TVN. O ile mnie pamięć nie myli, to tylko raz organizatorem KFPP był Polsat. Pozostałe festiwale organizowała Telewizja Publiczna. Dopóki była to telewizja – nie było problemu, choć nie do końca rozumiałem upór Władz Opola w wyborze TVP.

Niestety obecny Prezydent Opola popełnił niewybaczalny błąd, bo wiedząc, że TVP to nic innego, jak szczujnią dzieląca Polaków podpisał na wiele lat umowę właśnie z nią! W ten sposób pozbawił miasto wizytówki, bo teraz festiwal kojarzy się ze szczujnią i jest spora rzesza społeczeństwa, która nie ogląda szczujni( w tym ja!). Festiwalu więc nie ogląda. I ten który mieszka poza Opolem po prostu o festiwalu zapomniał.

Niestały festiwal

Ponadto już po raz któryś KFPP jest przesuwany na wrzesień! Liczy się impreza – a festiwal nią jest – która ma stałą porę odbywania się. Takie skakające imprezy szybko znikają, bo nie mają stałych fanów, którzy nigdy nie wiedzą kiedy impreza się odbędzie! I to kolejna konsekwencja podpisania umowy z kurwizją, czyli szczujnią publiczną. Miasto ma związane ręce, a terminy narzuca szczujnią!

Pan Prezydent nie chce przyznać się do winy, bo ma w sobie dużo pychy i zarozumialstwa. Z tego też powodu nie chce się przyznać, że zawalił przy remoncie amfiteatru. Za tak duże pieniądze nad amfiteatrem powinien być dach, taki jak w Sopocie. To pozwoliłoby planować różne imprezy – jak i sam festiwal – bez strachu przed zmienną aurą. A akurat tak się składa, że co festiwal, to burza przegania widzów z widowni.

Festiwal najczęściej odbywał się w dniach pomiędzy 21 a 24 czerwca z malutkimi wahnięciami. Podczas festiwali odbywały się maratony kabaretowe, gdzie m.in. wyśmiewano ówczesne władze(słynne “Z tyłu sklepu”). Łza się kręci w oku, kiedy wspominam tamte festiwale i panującą w mieście atmosferę. To już się nie wróci, przez debili, którzy zniszczyli tą imprezę. Zapewne “Papa” Musioł w grobie się przewraca!

I tak Arkadiusz Wiśniewski zamordował ze szczujnią publiczną wizytówkę Opola! I ja mam szanować takiego prezydenta, które niszczy symbole miasta, którym zarządza, zamiast je szanować i wzmacniać???!!!