);

Dewastacja parku na Wyspie Bolko

Dewastacja, czyli inaczej zniszczenie. Z reguły kojarzy się nam to chuliganami lub kibolami. Jak się okazuje zniszczeń może dokonać też po prostu zwykły dureń. Tym łatwiej im będzie mieć lepszy sprzęt w swoich rękach.

Dewastacja nie powinna mieć miejsca w czasie działań zleconych przez miejskich urzędników. A jednak tak się dzieje, bo opisany poniżej przypadek nie jest odosobniony. Już w poprzednich latach ten głupek dokonywał zniszczeń maszyną którą obsługuje.

Parkiem na Wyspie Bolko zawiadują urzędasy z Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska. Wydawałoby się, że powinni być to fachowcy. Nic bardziej mylnego. Przynajmniej jeśli chodzi o tych, którzy mają dbać o czystość i wygląd parku. To kompletne niemoty w temacie ochrony środowiska.

Widać to dobitnie po podejmowanych działaniach, jak i po poziomie odpowiedzi, jaki do tej pory dostawałem w odpowiedzi na krytykę. Urzędasy źle trafiły, bo ja akurat skończyłem zarówno technikum, jak i studia w tematyce roślinno – wodnej. Znam się więc i na stosunkach wodnych, jak i łąkarstwie, leśnictwie.

Traktorzysta a dewastacja

Wracając do naszego bohatera – kretyna w swej szalejącej maszynie…Mam na myśli traktorzystę który do ciągnika ma doczepioną kosiarkę. I kosi co mu każą, bez żadnego zastanowienia. Ciekaw jestem, czy gdyby mu kazano wjechać do stawu, aby skosić trzciny, też by to zrobił. Możliwe, że tak, bo pomyślunku u niego żadnego.

Dzień po sporej burzy wjechał bez zastanowienia ciężkim ciągnikiem na rozmiękła parkową łąkę. W efekcie tego kretyńskiego czynu, w ziemi wyżłobił głębokie ślady opon. Ponadto w jednym miejscu w ogóle zrobił błotko, wyrywając kołami trawę. To nie pierwsze jego wyczyny, bo w poprzednich latach też dokonywał zniszczeń. Widoczne są do dzisiaj.

Opole - dewastacja łąki

Nie wiem od kogo ten facet otrzymuje polecenia wykaszania. Są dwie możliwości: albo od dyrekcji Ogrodu Zoologicznego lub z Ratusza. Żaden urzędas nie pomyślał, aby nie wjeżdżać ciężkim ciągnikiem na rozmiękłą ziemią, a kierowca ciągnika jak widać nie ma rozumu.

W Opolu wymyślono, że skoszona trawa będzie służyła za paszę zwierzętom w ZOO. Dlatego wykoszeń dokonuje się często – zbyt często. Niszczy się przez to trawę, bo wykasza się ją niską i często jest wyrywana. Przez częste koszenie wysusza się i tak suchą glebę. Niestety do urzędasów nie trafia żadne tłumaczenie. Tak jak do pis – dzielców!

Opole - dewastacja łąki

Co by tu jeszcze spieprzyć…

Innymi wyczynami urzędasów z Ratusza jest dopuszczenie do obniżenia wody w parkowym stawie, przez co woda miejscami śmierdzi i zarasta rzęsą wodną. W dodatku staw jest w dużej mierze zarośnięty trzcinami, które agresywnie rozszerzają powierzchnię wyrastania. Przy dalszym oślim uporze urzędasów, staw zniknie.

Park jest też słabo sprzątany, bo z niektórych koszy wysypują się śmieci, zwłaszcza po weekendzie. Połamane gałęzie leżą na poboczach, co nie przysparza atrakcyjności parkowi. Ławki dawno nie były umyte, bo niektóre mają na sobie zimowy brud. Brud na innych ławkach starli siadający spacerowicze. Nie zrobiła tego firma sprzątająca.

Noszę się z zamiarem powiadomienia organów ścigania o dewastacji dwóch łąk przez traktorzystę, który ostatnio kosił trawę.

Porównanie. Na pierwszym zdjęciu widać trawę skoszoną. Jest żółta, bo wyschnięta. Na drugim zdjęciu widać na wale nie skoszoną trawę w kolorze zielonym, bo trawa i gleba ma odpowiednią wilgotność.

dewastacja - skoszona trawa
dewastacja - skoszona trawa