);

Alternatywa dla MZK w Opolu

Alternatywa, czyli inne wyjście. Z reguły są jakieś alternatywy, choć zdarza się, że ich nie ma. Wtedy trzeba przyjąć jedynie rozwiązanie, nawet gdy nie jest ono zbyt dobre z naszego punktu widzenia.

Alternatywa dla komunikacji miejskiej w Opolu istnieje. Nawet niejedna. Mam na myśli samochód, rower, hulajnoga, nogi. Problem w tym, że poza alternatywnym samochodem pozostałe są narażone na zmienne warunki atmosferyczne.

Załóżmy, że decydujemy się na rower. Rano jest piękna pogoda, ciepło. Super. Tylko może się zdarzyć, że gdy będziemy wracać z pracy będzie burza, albo tylko deszcz. I wtedy nasza jazda staje się problematyczna.

Tablica świetlna MZK

Jak już jestem przy rowerze, jako alternatywy dla autobusu, to jeszcze parę uwag. Opole nie jest zbyt przyjazne rowerzystom. Częściowo wynika to z historycznej zabudowy, ale w większości to krótkowzroczność włodarzy. Obecny prezydent był kiedyś wice i to właśnie wtedy przebudowywano bardzo ważną arterię miejską. Mam na myśli ulicę Piastowską. Można było wybudować ścieżkę rowerową, a wybudowano parkingi.

Jadąc rowerem jestem narażony na ciągłe zsiadanie z niego, bo albo kończy się ścieżka rowerowa, albo zamiast asfaltu zaczyna się bruk. Nawet, jak jest ścieżka, to z reguły na skrzyżowaniach czeka się o wiele dłużej niż samochody. Tak jest na skrzyżowaniu Plebiscytowej z Ozimską i Horoszkiewicza z Sosnkowskiego. Tego typu niedogodności odstraszają od codziennego dojeżdżania do pracy rowerem.

Alternatywa – jednak można!

Znam miasto, powiatowe miasto, w którym ścieżkami mogę przejechać z zachodu na wschód i z północy na południe. To Piotrków Trybunalski. Zapraszam do sprawdzenia panie Prezydencie Wiśniewski. Da się ułatwić życie mieszkańcom chcącym się poruszać rowerami.

Zostawmy rowery. Kolejna alternatywa dla autobusu pojawiła się niedawno. To hulajnogi, które można wykorzystać do przemieszczenia się. Tyle, że hulajnogi mają ograniczony krąg poruszania się oraz kosztują i to całkiem sporo. No chyba, że zdecyduję się na spory wydatek i kupię prywatną hulajnogę. Niestety hulajnogi mają też spore ograniczenia prawne w poruszaniu się. W dodatku brak ścieżek rowerowych też i tym przypadku jest sporym ograniczeniem.

Co pozostaje? Samochód. Owszem, są korki. Tyle, że ,jadę komfortowo, bo nie wieje mi w oczy, nie pada na głowę. Ponadto autobusy też stoją w korkach. Czas jazdy mimo korków jest o wiele krótszy niż autobusem. Tak jest w Opolu. Dlaczego? Dlatego, że w naszym mieście nie ma bus pasów(poza jednym odcinkiem na ul. Spychalskiego).

Odpowiem teraz na pytanie, dlaczego w ogóle piszę o alternatywie dla MZK w Opolu i wskazuję samochód. Powodem jest fatalne działanie tej spółki. Odkąd zamieszkałem w Opolu ta – obecnie miejska spółka – nigdy nie działała dobrze i korzystanie z niej było zawsze męką. Sam doświadczyłem tego na własnej skórze. Przez pewien czas, co niedzielę wracałem o 21.00 pociągiem „Opolanin”. Potrzebowałem dostać się na dalekie Zaodrze. Wtedy jeździły tam linie nr 4 i 15. „Opolanim” to był kiedyś sztandarowy pociąg, a mimo to rozkład jazdy był tak skonstruowany, że autobusy odjeżdżały tuż przed przyjazdem pociągu a potem musiałem czekać 30 minut.

Bardzo długa podróż

Podam jeszcze jeden argument, który odstrasza od korzystania z usług MZK. Niedawno jechałem linią nr 3 z pętli na ul. Pużaka. Chwilę czekałem na odjazd, a potem na ul. 1 Maja – Katowicką jechałem prawie 40 minut. Były korki. Mając do dyspozycji samochód nie muszę czekać na odjazd o określonej godzinie. Mogę pojechać trasą, która – mimo dużego natężenia – pozwala mi ją pokonać w 15 minut. I to jestem pod domem, a nie na przystanku, z którego muszę dojść do domu.

Co by mnie przekonało do nie wybierania innych alternatyw? Duża częstotliwość kursowania autobusów i możliwość wybrania co najmniej dwóch linii. Teraz tego nie ma. Autobusy linii nr 3 jeżdżą co 15 minut. „Dziewiątka to jakaś tragedia – kursują co 60 minut i rzadziej. Linia 11 kursuje co 30 minut. NO i wszystkie autobusy stoją w korkach.

Uważam, że w Opolu jest zbyt mało linii i zbyt rzadkie kursowanie. Pisałem o tym wielokrotnie, ale ja jestem tylko amatorem od komunikacji miejskiej. Opolscy „fachowcy” w UM i MZK wiedzą lepiej i…dziwią się, że ludzie wolą samochody mimo zakupu nowych autobusów i biletomatów. Na głupotę urzędasów nie ma lekarstwa. No i alternatywa dla MZK jest jedna: samochód. Rowerem, czy hulajnogą można pojeździć dla relaksu, co lubię robić.